Rozdział 9
Katie
Obudziłam się o 6:30 Sue jeszcze spała. Nie chciałam jej
budzić. Poszłam się umyć i starałam się robić to bardzo cicho. Ubrałam się i
zeszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie. Wypiłam szybko kawę i zjadłam jakieś
płatki. Zostawiłam kartkę na stole, że wychodzę, a potem wyszłam do centrum. Postanowiłam
pojechać autobusem bo na piechotę to więcej niż dwadzieścia minut. Wzięłam
trochę kasy bo mogło mi się coś spodobać. Po dziesięciu minutach byłam w
centrum i weszłam do galerii handlowej. Pochodziłam przez piętnaście minut i
wtedy go zobaczyłam. Te same błękitne oczy, te same blond włosy i te same
glany. Tak to był on. Ten chłopak którego widziałam przez okno. Gdy tak się mu
przypatrywałam on odwrócił się do mnie i znów spojrzał na mnie tak, że poczułam
jak jego oczy przeszywają mnie od środka. Zrobił to tak jak wtedy tyle, że ja
tym razem się nie odwróciłam. Patrzyliśmy na siebie dopóki, jego koledzy nie
zaczęli go szturchać i poganiać. Odwrócił się, a mi do głowy przyszedł
idiotyczny pomysł śledzenia ich. Oczywiście poszłam nawet nie wiem dlaczego.
Chodziłam za nimi przez ok. dwadzieścia minut, aż w końcu wyszli. Wyszłam za
nimi, a oni poszli na przystanek i pojechali tym samym autobusem, którym ja bym
pojechała na plażę do naszego domku. Autobus zatrzymał się na moim przystanki i
wysiadłam. Zdziwiłam się, kiedy oni też wysiedli. Szłam w stronę naszego domku,
a oni za mną. Kiedy doszłam, oni szli dalej. Poszłam za nimi dalej. Po pięciu
minutach zatrzymali się, a ja wyjrzałam i zobaczyłam taki sam domek jak nasz.
Weszli do niego i zniknęli mi z oczu. Pobiegłam do naszego domku i dosłowni
rzuciłam się na drzwi. Wbiegłam do środka, a przy stole w kuchni siedzieli:
Mike, Sue i Zee. Patrzyli na mnie jak na wariatkę. Poszłam do łazienki i
przejrzałam się w lustrze. Miałam we włosach liście i byłam cała poczochrana.
Wyszłam do nich i powiedziałam:
-Wiem wyglądam komicznie, ale nie oto chodzi. Pamiętacie tego
chłopaka, o którym wam mówiłam?
-Nie da się zapomnieć jak ciągle o nim gadasz- powiedziała z
uśmiechem Sue
-Dobra, pamiętacie. No więc tak: spotkałam go w galerii handlowej
w centrum z jego kolegami, znowu na mnie spojrzał i gdy się odwrócił przyszedł
mi do głowy pomysł śledzenia ich.- kontynuowałam
Mike tylko westchnął.
-No to śledziłam ich i wysiedli na tym samym przystanku co
ja. Myślałam, że idą za mną, ale jak doszłam do domku oni poszli dalej. No więc
poszłam za nimi. Okazało się, że pięć minut drogi stąd jest drugi, identyczny
domek jak nasz. No i tak sobie pomyślałam, że może byśmy poszli do nich, co wy
na to?- skończyłam i czekałam na odpowiedź
-No wiesz mieliśmy dzisiaj iść popływać i wyjść sobie na
miasto. Więc może jutro?- zaproponowała Sue
-Ok. Nie ma sprawy.- odpowiedziałam z uśmiechem i zaczęłam
jeść śniadanie.
Po śniadaniu wszyscy poszliśmy na miasto gdzie spędziliśmy
prawie sześć godzin! Wróciliśmy do domku tak o piętnastej. Byliśmy obładowani
zakupami, szczególnie spożywczymi. Wróciliśmy do swoich pokoi, przebraliśmy się
i poszliśmy na plaże. Mike na początku nie chciał wchodzić więc zaczęłyśmy go
ochlapywać. On w pewnym momencie przewiesił sobie Zee przez ramię i wrzucił ją
do wody. Po chwili mnie i Sue wrzucił. Jakoś udało nam się go wepchnąć do wody.
Bawiliśmy się tak, że straciliśmy całkowite poczucie czasu. Kiedy wracaliśmy
spojrzałyśmy na zegarek w kuchni i była dwudziesta pierwsza. Poszliśmy się umyć
i po chwili każdy był w swoim łóżku. Sue momentalnie zasnęła, a mi nagle ochota
przyszła na czytanie książki. Poczytałam z godzinę, a potem zasnęłam z książką
w ręku
***
Hejka!
Miałyśmy wstawiać ten rozdział już w piątek ale jakoś nie wyszło. Ten rozdział będzie chyba najgorszy z perspektywy Katie. Naprawdę sorry. Następny rozdział= 5 komentarzy
Katie xx