niedziela, 17 lutego 2013

Rozdział czwaty, Mike

 Rozdział 4

Mike

Przed chwilą dzwoniła Alex, powiedzieć, że Sue znalazła nam domek przy plaży.
Powiedziała, że będziemy mieli razem pokój. Cieszyłem się jak małe dziecko. Oczywiście przez telefon udawałem oburzonego, a ona była tak wkurzona. Chyba na serio się wściekła. Mam jedynie nadzieje, że po wakacjach będzie dla mnie kimś więcej niż przyjaciółką.
Usiadłem na łóżku i patrzyłam na nasze wspólne zdjęcie, które wisiało na ścianie. Oczywiście było jeszcze więcej takich zdjęć, ale to przykuło moją uwagę Na zdjęciu była dwójka małych dzieci, chłopiec i dziewczynka. Mieli może po siedem lat. Chłopiec dawał dziewczynce kwiatka z okazji dnia dziewczyn, a odbywało się to w szkole. Pamiętałem to doskonale.
Każdy chłopiec musiał dać, którejś dziewczynce kwiatek. Jak zwykle wszyscy chłopcy się kłócili kto ma dać kwiatek Alex. I jak zwykle ja wygrałem. Dałem jej kwiatka, a ona przytuliła mnie i pocałowała w policzek. To był najszczęśliwszy dzień mojego życia. Od tamtej pory nie odstępowaliśmy siebie na krok.
Była, i jest moją najlepszą przyjaciółką. Wziąłem gitarę postanowiłem, że wezmę ją na wakacje. Przypomniałem sobie jak śmialiśmy się razem z Zee na naszej pierwszej lekcji gitary. Uśmiechnąłem się mimowolnie. Kiedy ja próbowałem jej coś wytłumaczyć, a ona z taką miną WTF?!. Myślałem, że tego dnia posikam się ze śmiechu.
Napisałem piosenkę, ale chyba nigdy nie odwarze się jej zaśpiewać publicznie. Nawet przed Zee, Sue i Katie - moimi przyjaciółkami. 
Mimowolnie zacząłem ją nucić:
When I first saw you didn't know what to think
But something about you is so interesting
I could see me and you being best friends
The kind of friends that finish each other's sentences
When I can't think of the right words to say
I just sing oh oh oh oh oh oh oh
Oh oh oh oh oh oh oh
Come on and harmonize with my melody
And we'll sing oh oh oh oh oh oh oh
Ain't it a perfect harmony
To była pierwsza zwrotka i refren. Pisałem ją przez miesiąc. Kiedy zabierałem się za nią, żeby pisać dalej nie mogłem znaleźć słów. Postanowiłem to wykorzystać w refrenie i wyszło całkiem przyzwoicie. 
Siedziałem właśnie na łóżku i odrabiałem lekcje, kiedy coś zaczęło drapać moje drzwi. Mówiąc ‘coś’ miałem na myśli mojego pieska - Mily. Podszedłem do drzwi, otworzyłem je i ukazała mi się Mily machająca ogonem, a po chwili już leżała na moim łóżku.
- O, nie! Tak to się nie bawimy. – Powiedziałem i rzuciłem się na psa.
Próbowałem ją zepchnąć z łóżka jakieś pół godziny. Nie ma, co. Ten pies jest niepokonany. Poległem na łóżku, a Mily podsunęła się do mnie, polizała mój nos i położyła się na podłodze.
- Serio?! – Spytałem się jej – A nie mogłaś wcześniej zejść? – Zacząłem się śmiać, a Mily machać ogonem.
Usiadłem i skończyłem się uczyć. Wpełznąłem pod łóżko i wyciągnąłem zapalniczkę. Podszedłem do okna i zawołałem Alex. 
- Co chcesz? – Zapytała.
- Masz fajki?
- No. Poczekaj, zaraz je znajdę.
- Chyba są pod łóżkiem – powiedziałem i zaśmiałem się.
- Ty już lepiej się nie odzywaj. – Warknęła.
Coś ją od paru dni denerwowało. Nie wiedziałem, o co chodzi, ale chciałem jej pomóc.
- Ej, no przepraszam. Co się stało?
- Nic ważnego. – Odpowiedziała i rzuciła we mnie paczką fajek.
- Dzięki. – Wyjąłem jednego i rzuciłem z powrotem do Alex paczkę.
- Mogę? – Zapytała i wskazała na zapalniczkę.
- Jasne. Trzymaj, - przerzuciłem. 
Patrzyłem na nią i wiedziałem, że to naprawdę poważna sprawa.
- Widzę, że naprawdę nie chcesz o tym mówić. - Zacząłem – Więc nie będę naciskał.
- Dzięki. 
- Ale błagam cię powiedz mi. – Błagałem ją teatralnie opadając na ziemię.
- Oj, no. Dobra, ale jutro. – Uśmiechnąłem się do niej. – Papa. – Pomachała mi, a ja wysłałem jej buziaka w powietrzu.
To dziwne, bo przy niej czuję się jak mały dzieciak.

                                                                   * * *
No i jest czwarty rozdział. Jak wam się podoba? 
5 KOMENTARZY - NASTĘPNY ROZDZIAŁ
Alex xx, Katie xx 

Rozdział trzeci, Suzi(Sue)



Rozdział 3

Suzi (Sue)



Pobiegłam do samochodu i pojechałam do domu jak najszybciej się dało. Oczywiście wzięłam ze sobą Katie i najpierw ją odwiozłam. Gdy wysiadłam z samochodu przeszłam przez nasz mały ogródek ze spokojem, ale gdy dobiegałam do klamki od domu wbiegłam na górę do pokoju. Rzuciłam plecak na łóżko i dopadłam mojego komputera. Musiałam zobaczyć gdzie jedziemy, może znajdę jakiś ładny domek na plaży. Nie chce mieszkać w hotelu. Dostałam esa od Zee, że pojedziemy do Australii do Melbourne. Jak sobie w google wpisałam to mi dech zaparło. Tak moją wadą jest, że szybko się wzruszam. Dobra nie zawsze jest wadą czasami zaletą, ale tylko czasami. Po godzinie siedzenia w necie już mi się odechciało wszystkiego, a lekcje czekały. Ale kiedy miałam już zamykać kompa znalazłam taki ładny domek bardzo blisko plaży, ale był dwu pokojowy po dwie osoby. Pomyłam sobie, że jak zaklepie pokój z Katie to Zee zostanie z Mikym. Będzie wściekła, ale to im dobrze zrobi. Widać że coś ich łączy, ale Zee się zapiera. A jak będą razem w pokoju przełamią się. Mam nadziej, że będą tam jacyś przystojniacy i w końcu kogoś znajdę. Zazdroszczę Zee, ale wciąż pociesza mnie myśl, że Katie jeszcze sobie nikogo nie znalazła. Jestem ładna. Mam jasne blond włosy, które zawsze upinam w koka, zielone oczy i nos z małym garbem. Nie moja wina, że żadnemu się nie podobam. Jestem jaka jestem i dla kogoś się nie zamierzam zmieniać. Katie i Zee mnie zaakceptowały taką jaką jestem. I za to je kocham. Przygotowałam się na rozmowę z  Zee. Wzięłam parę wdechów i zadzwoniłam.

-Hej- powiedziałam jak najspokojniej umiałam.

-Hej- odpowiedziała spokojnie, niczego się nie spodziewając.

-Znalazłam dla nas domek przy plaży- odpowiedziałam.

-To ekstra- powiedziała podekscytowana.

-No, ale jest tak, że są dwa pokoje po dwie osoby, a ja już sobie zarezerwowałam z Katie, a tobie został z Mikrym.

Potem nastąpiła chwila ciszy, a potem wrzask Zee:

-Stara? Czy ciebie już do końca pogięło!!!!???

-Wybacz, ale nie mamy innego wyboru. Na inny dom nas nie stać, a ten jest najlepiej położony. Mamy mniej niż minutę do plaży i nie daleko przystanek którym możemy pojechać do miasta.- odpowiedziałam ze spokojem.

-Ok. Masz racje. Przepraszam, że się uniosłam. To są nasze pierwsze wakacje i chce żeby wypadły jak najlepiej- powiedziała.

Widać już się uspokoiła myślałam, że będzie gorzej. Rzuciłam krótkie:

-Pa

I się rozłączyłam. Zamknęłam kompa i wzięłam się za odrabianie lekcji. Strasznie mi się nie chciało, no ale cóż miałam zrobić. Na początek matma. Szczerze nienawidzę tego przedmiotu i baba od maty też jest straszna. Zadaje nam jakieś dziwaczne zadania o jakimś kodzie puk do telefonu. Najczęściej na matmie siedzę z Alex i jak nam nauczycielka coś zadaje na lekcji to my sobie gadamy i się śmiejemy. Raz była taka akcja. Pani zadała nam jakieś zadania i wyszła sobie z klasy. Wszyscy gadali i śmiali się. Taki jeden chłopak z naszej klasy puścił jakieś nagranie ze mną i Zee w roli głównej. Na nagraniu śmiałyśmy się jak wariatki i tarzałyśmy ze śmiechu po ziemi. Wszyscy patrzyli na nas jak na wariatki, a my zaczęłyśmy, tak jak na nagraniu, śmiać się i tarzać po ziemi. Ten chłopak cały czas to na okrągło puszczał, a my czułyśmy się jeszcze gorzej. Wszyscy zaproponowaliśmy Josh’owi, bo tak miał na imię ten chłopak, żeby nagrał następne video kiedy my się śmiejemy. My zaczęłyśmy się śmiać jak psychopatki, a tu nagle weszła pani od matmy. Gdy nas zobaczyła to złapała się za głowę i zaczęła odliczać do dziesięciu, żeby się uspokoić. Wtedy Alex powiedziała do pani : ‘Moim skromnym zdaniem ta technika nie pomaga, gdyż…’ i wygłosiła cały wykład, a pani aż usiadła na krześle. Później tylko powiedziała : ‘Do dyrektora.’, a my wstałyśmy z ziemi. Wychodząc, na obchodne krzyknęłyśmy ‘I sajonara!’. Wybiegłyśmy z klasy i pobiegłyśmy w stronę gabinetu dyrektora, a za nami nauczycielka krzycząc ‘Co wy sobie myślicie!!!’ i ‘Nie wolno biegać po korytarzu!!!’. Dobiegłyśmy do gabinetu dyrektora, a nauczycielka nadal nas goniła. ‘Siema dziewczynki.’ Powiedział dyrektor. Rok temu kiedy ta sytuacja się wydarzyła był jeszcze inny dyrektor niż dzisiaj. Tamten dyrektor miał na imię Nelson i był bardzo fajny. Miał dwadzieścia cztery lata. ‘Siema Nelson’ odpowiedziałyśmy w chwili gdy nauczycielka dobiegła, na swoich chudych nóżkach ubranych w buciki na obcasikach, do gabinetu. Zaczęła swój monolog : ‘Panie dyrektorze. Te dziewczyny nie zastosowały się do moich zasad. Gdy wyszłam z klasy na parę minut, a one śmiały się i tarzały po podłodze. To jeszcze nie wszystko. One biegały po korytarzu!!!’. Nelson spojrzał się na zdyszaną nauczycielkę i powiedział ‘Z tego co widzę, pani też biegała po korytarzu.’ W tym momencie pani od matmy tylko spojrzała na nas tym swoim wzrokiem, który mógłby zabić i wyszła. Ja, Zee i Nelson zaczęliśmy się śmiać, bo już któryś raz nam się upiekło. Ten dyrektor jest jakiś dziwny, może to dla tego, że jest stary. Heh. No dobra. Skończyłam lekcje i weszłam na facebook’a.
                                                                         * * *
Dobra, jest trzeci rozdział. Piszcie w komentarzach jak wam się podoba. CZYTAM=KOMENTUJE.
Katie xx

niedziela, 10 lutego 2013

Rozdział drugi

Alex

Po lekcjach wybiegłam ze szkoły, wskoczyłam na moją deskę i pojechałam przez park do domu. Oczywiście miałam samochód, ale, po co jechać zatłoczonymi ulicami, jak można na desce przez skróty. Po dziesięciu minutach byłam w domu.
Otworzyłam drzwi, a moje pieski od razu do mnie podbiegły i zaczęły mnie obszczekiwać. Pogłaskałam je chwilę i postanowiłam nasypać im jedzenia do misek. Torbę położyłam na kanapę i poszłam się czegoś napić. Gdy weszłam do kuchni zobaczyłam karteczkę na lodówce. Wzięłam szklankę nalałam sobie soku pomarańczowego i zaczęłam czytać.


Słońce, musieliśmy z tatą wyjechać w delegacji do Paryża. Wrócimy za trzy tygodnie. Na stole w salonie masz pieniądze i oddajemy ci twoją kartę kredytową. Gdybyś czegoś potrzebowała to dzwoń
……………………………Mama xx


‘Dobra’ pomyślałam ‘chata wolna’. Nasypałam jedzenia do misek i postawiłam je na podłodze. Przypomniało mi się, dlaczego tak się spieszyłam. Pognałam na górę do mojego pokoju. Oczywiście musiałam się przewrócić na schodach, bo jak mogłoby być inaczej. Wpadłam do mojego pokoju z wielkim hukiem. Podbiegłam do okna i zobaczyłam Mika. Mieszkaliśmy obok siebie, a między naszymi domami rosło wielkie drzewo, tak rozgałęzione, że mogliśmy spokojnie do siebie przechodzić. Zazwyczaj siadaliśmy na jednej gałęzi i rozmawialiśmy. Otworzyłam okno i postawiłam nogę na jednej z gałęzi. Po chwili byłam już przy jego oknie. Mikey z wielkim uśmiechem otworzył mi i pomógł wejść do środka. Jego pokój nie był duży, ale przynajmniej był w nim porządek, a nie u każdego chłopaka tak jest. Ściany były czerwono czarne. Na środku stało dwu osobowe łóżko, po dwóch jego stronach były szafki, a naprzeciwko łóżka było ogromne okno. Meble były nowoczesne i utrzymane w kolorach czerni, czerwieni i bieli.
Stałam przed nim i odważyłam się spojrzeć mu w oczy. Były takie piękne, że nie mogłam oderwać od nich wzroku. Miał na sobie kremowe rurki z obniżonym stanem, trampki Supry i czarną koszulkę. Przyjaźniliśmy się od przedszkola. Zawsze stawał w mojej obronie.
- Siema – przywitałam się
- Cześć – odpowiedział – Chyba nie mamy dzisiaj lekcji – trochę się chyba przestraszył, bo od razu podbiegł do kalendarza. Zapomniałam wspomnieć, że Mike uczy mnie grać na gitarze.
- Nie, nie. – Odparłam
- Więc co tu robisz?
- Przyszłam zapytać czy nie chciałbyś może wybrać się ze mną, Sue i Katie na wakacje do Australii do Melbourne
- Jasne. – Odparł od razu
- To fajnie.
Posiedziałam jeszcze chwilkę u Miky’eya i już chciałam wyjść, kiedy on chwycił mnie za nadgarstek i obrócił.
- Hmm? – Powiedziałam
- Nie, ‘hmm’ tylko przytul.
- No dobra, dobra. Już myślałam, że zapomnisz.
- No chyba śnisz – odpowiedział i przewiesił mnie sobie przez ramię.
- Mike. Puszczaj!!!! – Krzyczałam przez śmiech, a on rzucił mnie na swoje lóżko i zaczął okładać poduszką.
- Za co to? – Spytałam z pod poduszki
- Za to, że myślałaś, że zapomnę cię przytulić na pożegnanie.
Skorzystałam z jego chwili nieuwagi i obróciłam się, tak, że teraz on był pode mną i zaczęłam go okładać poduszką.
- Za co to? – Tym razem on spytał z pod poduszki.
- Za to, że mi zniszczyłeś włosy!
Okładalibyśmy się tak poduszkami jeszcze długi czas, ale musiałam odrobić jeszcze lekcje. Pożegnałam się Mikym buziakiem w policzek i poszłam do siebie. Chciałabym żeby widział we mnie coś poza przyjaciółką. No, ale co mu się może we mnie podobać. Jestem chamska, bo wszyscy mnie wkurzają, mam jakieś dziwne fobie na punkcie łyżek, wszystkich ignoruję, bo wszyscy ignorują mnie. Nie mam zielonego pojęcia, dla czego Katie, Sue i Mike jeszcze mnie lubią.
[..] Stałam przy oknie i naszła mnie ochota na zapalenie papierosa. Chciałam się odzwyczaić od palenia, ale, no cóż, nie mam silnej woli. Wczołgałam się pod łóżko i wyciągnęłam paczkę fajek.
- Moje maleństwa. – Powiedziałam i wyciągnęłam jednego papierosa. – Tylko gdzie zapalniczka? – Spytałam sama siebie.
Przypomniało mi się, że zostawiłam ją u Miky’ego. Podeszłam do okna i rzuciłam gumką z piórnika w jego okno. Po chwili wychylił się przez nie w samych bokserkach
- Czego ty chcesz kobieto?! – Spytał podenerwowany
- Chcę moją zapalniczkę powrotem.
- Gdzie ją rzuciłaś? Na łóżko, pod łóżko, na biurko czy zostawiłaś w kiblu? – Pytał sam siebie sprawdzając różne miejsca gdzie mogła być – O! Mam. – Powiedział po chwili – Łap. – Rzucił ją, a ja wykazałam się niebywałym refleksem i jej nie złapałam, ale na szczęście wpadła do pokoju.
– Dzięki! Gdzie była? – Spytałam zaciekawiona
- W mojej szafce z gaciami – powiedział i zaczął się śmiać - Ciekawe skąd się tam wzięła…
- No nie wiem dałam ją tobie. Może ty ją tam wsadziłeś.
- No na pewno. – Powiedział sarkastycznie i uśmiechnął się – Dobranoc.
- Kolorowych – odpowiedziałam.
Zamknął okno, a ja odpaliłam fajkę. Zaciągnęłam się dymem i dało mi to ulgę. Skończyłam palić i poszłam się przebrać w luźne ciuchy do spania, przez niektórych nazywanymi piżamą. Weszłam do łazienki, wzięłam prysznic, przebrałam się i weszłam pod kołdrę. Wzięłam telefon do ręki i napisałam jeszcze wszystkim 

Dobranoc <3. 

Położyłam telefon na szafce i nagle zaczął dzwonić. Spojrzałam na wyświetlacz oczywiście dzwonił Zayn.
- Cześć mała. – Odezwał się, gdy przyłożyłam telefon do ucha
- Siema duży. Uwierz, nie jestem aż taka mała. – Uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Wiem, wiem, ale jeszcze chcę mieć moją małą siostrzyczkę.
- A ja chcę mieć mojego starszego brata. – Powiedziałam i poczułam łzy napływające do oczu.
- Masz nie płakać – jestem pewna, że się uśmiechnął, ale też był smutny.
Nie wiem jak on może wszystko wiedzieć.
- Jak się czujesz? – Spytałam.
- Wiesz…nawet dobrze.
- Wiesz…nadal mam nadzieję, że się w tym roku zobaczymy. – Powiedziałam z nadzieją.
Zayn przeprowadził się z powrotem do Warszawy, pięć lat temu, po tym jak pokłócił się z rodzicami. Dlaczego z powrotem? Od urodzenia mieszkaliśmy w Polsce, ale kiedy miałam 3 lata przeprowadziliśmy się do New Jersey, bo rodzice dostali tu lepszą pracę. Zayn’owi trudno było się rozstać ze wszystkimi, a było to trudne dla 8 letniego dziecka. Koniec końców zamieszkaliśmy w New Jersey. Mój brat pokłócił się z rodzicami o to, że nie opiekują się mną, że tak naprawdę to on jest jedyną moją rodziną i wyjechał. Dzwonił do mnie codziennie, pytał jak się czuję, ale nigdy nie przyjeżdżał, bo nie miał wystarczających środków. Znajomi pytają się mnie czy kocham go po tym jak mnie zostawił, a ja odpowiadam im – Jak mogłabym go nie kochać? Jest moim jedynym bratem. On jeden mnie kocha. To dzięki niemu jestem, kim jestem. To jemu wszystko zawdzięczam. To dzięki niemu jestem tu z wami.
- Słuchaj…Też chciałbym się z tobą zobaczyć, ale jak na razie jest to niemożliwe. Strasznie mi przykro. – Powiedział zmartwiony.
- Wiem, mi też jest przykro.
- Mała słuchaj. Kocham cię i pamiętaj, że to się nie zmieni. Zawsze będę twoim bratem, zawsze będziesz mogła mi wszystko powiedzieć. Kiedy będziesz miała jakieś zmartwienie, od razu do mnie dzwoń. Zawsze opierdolę jakiegoś chłopaka, który bez twojej zgody będzie się do ciebie dobierał. Pamiętaj…Kocham cię. – Powiedział, a moje policzki były mokre od łez.
- Też cię kocham.
- Proszę cię nie płacz. – Posmutniał.
- Dobrze. Już nie płaczę. – Otarłam łzy.
- To dobrze. Kolorowych kruszynko.
- Kolorowych. – Powiedziałam i uśmiechnęłam się.
Odłożyłam telefon na szafkę i położyłam się z powrotem spać.


                                                       
                                                         *   *   *

No i jest 2 rozdział. Jak wam się podoba? :)
Alex xx


sobota, 9 lutego 2013

WAŻNE

Słuchajcie. Dodaję tą notkę bez wiedzy Katie i myślę, że i tak ją usunie jak ją tylko zobaczy, ale chciałabym was prosić, abyście komentowały/li. Proszę. To bardzo ważne, chociaż i tak wiem, że tego nie zrobicie to chcę mieć chociaż cień nadziei. Proszę. Komentujcie. Obserwujcie. Polecajcie. Jeśli wam się nie podoba to piszcie. Proszę!!!

Alex xx

piątek, 8 lutego 2013

Rozdział Pierwszy, Katie

Rozdział 1

Katie

- Katie!
- Już idę mamo! -Krzyknęłam z góry.
Ostatni raz przed wyjściem do szkoły spojrzałam w lustro i zobaczyłam tam wysoką, siedemnastolatkę. Musiała być szczęśliwa skoro miała dwie najlepsze przyjaciółki, którym mogła bezgranicznie zaufać. To były Alex i Suzi.
Wiedzą o mnie wszystko. Na Alex w szkole wszyscy mówią Zee, a na Suzi po prostu Sue. Dzisiaj ubrałam się, tak jak zwykle: czarne rurki, niebieski top i glany. Głos mojej mamy, Kristin, przywołał mnie do rzeczywistości. Wzięłam plecak i zbiegłam na dół, powtarzając sobie, że jeszcze tylko miesiąc i będą wakacje. Wsiadłam do samochodu i pojechałam prosto do małej szkoły w New Jersey. Gdy stałam pod budą była już ósma, a pierwsza była fizyka. Ta nauczycielka nienawidziła jak ktoś się spóźniał. Pobiegłam do sali jak najszybciej się dało. Na szczęście, Alex zajęła mi miejsce obok siebie, a babka od fizy jeszcze nie przyszła. Ta lekcja dłużyła się tak, że myślałam, że nie wyrobię. Musiałam Zee i Sue powiedzieć coś ważnego. Gdy usłyszałam dzwonek poderwałam się pociągnęłam za sobą Zee i wybiegłam z sali. Pobiegłam szukać Susie wciąż ciągnąc za sobą dziewczynę. Na szczęście, nie pytała o nic, przecież to miała być niespodzianka. Wreszcie ją znalazłam Sue i puściłam Zee. Zanim zaczęły pytać, powiedziałam:
- Moja mama, w zasadzie to zaproponowała, ale ja też jestem za… -
Susie nie wytrzymała i wyrzuciła:
- Powiesz w końcu, o co chodzi?
- Możemy wybrać gdzie chcemy pojechać na wakacje, a moja mama nam to załatwi. Powiedziała, że możemy jeszcze kogoś zabrać. Zee?
Jej odpowiedzią było dźgnięcie mnie w prawy bok. Ja i Sue wiedziałyśmy, że Zee bardzo lubi naszego przyjaciela Miky’ego. Mieszka obok niego i przyjaźnią się od przedszkola. Moim zdaniem to coś więcej niż przyjaźń, ale oni się zapierają. Sue strasznie się ucieszyła, wręcz skakała z radości. Wiedziałyśmy, że to dla niej ważne no i dla nas też. Nie chcemy sobie schrzanić naszych pierwszych wspólnych wakacji. Sue zaproponowała, że możemy pojechać do Australii.
- Zgoda obgadam to jeszcze z mamą, ale pewnie się zgodzi. – Powiedziałam - Zee?
- Co? - Odburknęła
- Zapytaj Mike’ego czy może z nami jechać. Ok.?
- Ok.- odparła z przekąsem, ale wiedziałam, że się cieszy, że pojedzie z nami Mike.
Zadzwonił dzwonek, a my popędziłyśmy do klas. Po drodze Alex wpadła na Mika.
- Hej. – Powiedział i uśmiechnął się do niej
- Elo. – Odpowiedziała – I, pa.
- Pa – Dał jej buziaka w policzek i pobiegł ze swoimi kolegami do klasy.
Wbiegłyśmy do klasy, ale na nasze nieszczęście babka od Polaka już siedziała przy biurku.
- Dzień dobry. – Powiedziałam razem z Sue.
- Bry. – Alex od razu poszła do ławki nawet nie spoglądając na nauczycielkę.
- Dzień dobry dziewczynki. – Powiedziała i spojrzała na nas z ukosa.
- Panno Castronovo, czy mogłaby pani do mnie podejść? – Zwróciła się do Alex.
- No nie wiem. Raczej nie. – Powiedziała i zaczęła się rozpakowywać
- Yhh… Standardowa procedura, czy sama pani wie, o co chodzi?
- Tak, wiem, wiem. ‘Zostaje pani w kozie po lekcjach. Bla, bla, bla.. Ma pani iść do dyrektora. I te pe i te de’… Tak?
- Tym razem nie idziesz do dyrektora. – Nauczycielka najwyraźniej się załamała.
- Ouu. Ma pani jakąś nową strategię, czy jak? – Dziewczyna kpiła sobie z nauczycielki.
- Zamknij tylko buzię i siedź cicho.
- Ahh… Jednak jakaś nowa strategia.
Babka usiadła na krześle.
- Zaczynajmy już.. A wy dziewczynki siadajcie.
Alex uśmiechnęła się triumfalnie i zaczęła bazgrać coś w zeszycie. Reszta lekcji minęła szybko. Trochę nie chciałam zostawiać Alex w kozie no, ale co miałam zrobić. Sue odwiozła mnie do domu i odjechała w swoim kierunku.
Weszłam do domu, poszłam na górę i zabrałam się do odrabiania lekcji.

                                                      
                                                                  *  *  *
Hej. No więc dodajemy dzisiaj pierwszy rozdział. Mamy nadzieję, że się wam spodoba. Każdy rozdział będzie z innej perspektywy. Jeśli macie jakieś pytania piszcie w komentarzach.

Bohaterzy


Bohaterzy



Imię: Alex
Nazwisko: Castronovo
Ksywka: Zee
Zainteresowania:      
Taniec, gra na gitarze, jazda konna, jazda na deskorolce, piłka nożna, muzyka
Data i miejsce urodzenia
18.05.1996 (17 lat) Warszawa
Aktualne miejsce zamieszkania: New Jersey
Rodzice: 
matka – Ann, właścicielka dużego domu mody
ojciec – David, informatyk
Wgląd zewnętrzny: 
Niebieskie, duże oczy, ciemne, długie, proste i zawsze rozpuszczone blond włosy, piękne białe zęby, kolczyk w pępku, tatuaż na lewym nadgarstku ‘YOLO’ i na karku ‘Swagg’ gładka i opalona cera, pięć kolczyków w prawym uchu i osiem w lewym, szczupła, ładna, ma prosty nos. Nie maluje się mocno tylko rzęsy tuszem, czasami ma grubą kreskę na powiece zrobioną eye linerem i pomalowane usta błyszczykiem.
Waga: 56 kg
Wzrost: 169 cm
Rodzeństwo: 
Brat – Zayn, 22 lata
Zwierzęta:
Koń – Fason
3 psy – Miki, Saba, Maks
Chomik – Peck
Ogólnie:
wredna, chamska, arogancka, pyskata, bezczelna, fajna, wariatka, ciągle się śmieje, ma wszystkich oprócz przyjaciół w dupie, kocha swoich przyjaciół, pali, ale nie nałogowo. 
Ubiór: 
Nosi rurki z opuszczonym stanem, obcisłe bluzki, bokserki (bluzy), snapbacki, trampki Supry, Adidasa, albo Nike, zawsze ma na sobie coś z biżuterii. Nosi nieśmiertelnik. Nie nawiedzi sukienek i spódnic. Do ubioru zalicza jeszcze swoje słuchawki, z którymi się nie rozstaje.

 

Imię: Susie
Nazwisko: Smith
Ksywka: Sue
Zainteresowania:
Jazda konna, gra na gitarze, jazda na rolkach, łyżwach i nartach, słuchanie muzyki
Data i miejsce urodzenia:
7 sierpnia 1996 (17 lat) New Jersey
Aktualne miejsce zamieszkania: New Jersey
Rodzice:
Matka – Lucy, razem z ojcem – Levis, mają wielką stajnię na obrzeżach miasta, w której są 42 konie
Wygląd zewnętrzny:
Zielone, duże oczy, jasne, długie, proste, blond włosy, prawie zawsze upięte w koka, małe uszy, szczupła, prosty nos śliczne białe zęby, kolczyk w pępku, sześć kolczyków w lewym uchu oraz osiem w prawym, tatuaż nad dupą z napisem ‘LIFE IS BRUTAL’ Zawsze jest delikatnie pomalowana
Waga: 56 kg
Wzrost: 169 cm
Rodzeństwo:
Siostra – Alice, 14 lat
Zwierzęta:
3 konie: Friki, Flicka, Gawrosz
koza: Kredka
pies: Psotka
kot: Jerry
Ogólnie:
miła, fajna, ładna, zabawna, zawsze uśmiechnięta (chyba, że ją ktoś wkurzy), kocha swoje przyjaciółki i nie wyobraża sobie życia bez nich
Ubiór:
Zawsze nosi rurki i jakąś ładną bluzkę. Zazwyczaj zakłada jakieś buty na koturnach, obcasach albo po prostu nosi swoje converse. Często zakłada jakiś wisiorek, a w lato zawsze chodzi w swoich okularach przeciwsłonecznych. Nie rozstaje się ze swoim miliardem bransoletek. Nie cierpi sukienek ani spódnic.


Imię: Katie
Nazwisko: Stevenson
Ksywka: Kat
Zainteresowania:
Czytanie książek, jazda konna, gra na gitarze, muzyka, gra na keyboardzie
Data i miejsce urodzenia: 
05.12.1996 (17 lat) New Jersey
Aktualne miejsce zamieszkania: New Jersey
Rodzice:
Matka – Kristin, prowadzi największą i najlepszą księgarnię w mieście
Ojciec – Markus, jest właścicielem firmy obuwniczej
Wygląd zewnętrzny:
Zielone, duże oczy, czarne włosy, prosty nos, szczupła, białe zęby, dwa kolczyki w prawym uchu i jeden w lewym, opalona, rzadko się maluje, a jak już ma taki zamiar to bardzo delikatnie np. ma czarną kreskę na powiekach.
Waga: 56 kg
Wzrost: 169 cm
Rodzeństwo:
Brat – Antek, 19 lat
Siostra – Lena, 15 lat
Zwierzęta:
Kot – Jogi
Koń – Milky
Pies – Sonia
Ogólne:
miła, spokojna, panuje nad swoimi nerwami, najbardziej ogarnięta z naszej czwórki, ładna, często się focha na Sue, nawet, jeśli Zee coś przeskrobie.
Ubiór:
Nosi rurki, najczęściej czarne, bluzki na krótki rękaw, różnego rodzaju sweterki, a na nogi zakłada swoje converse za kostkę.


Imię: Mike/Mikey
Nazwisko: Fusco
Ksywka: Spikey Mikey
Zainteresowania:
Taniec, jazda na deskorolce, muzyka, piłka nożna, gra na gitarze
Data i miejsce urodzenia: 
26.03.1996 (17 lat) New Jersey
Aktualne miejsce zamieszkania: New Jersey
Rodzice:
Matka – Daniele, ma własną firmę mody
Ojciec – Steve, ma swoją firmę biznesową
Wygląd zewnętrzny: 
Czarne, duże oczy, brązowe włosy, wystające kości policzkowe, piękne, białe zęby, wysportowany, umięśniony, szczupły, ma tatuaż z napisem ‘Be Strong’ na lewym nadgarstku, ma jeden kolczyk w prawym i lewym uchu, opalony.
Waga: 61 kg
Wzrost: 178 cm
Rodzeństwo:
Siostra – Mia, 7 lat
Zwierzęta:
Pies – Mily
Ogólnie:
miły, zwariowany, pali, ale rzadko, ciągle się śmieje, kocha swoich przyjaciół,
Ubiór:
Nosi rurki z opuszczonym stanem, koszulki, lubi koszule w kratę, nosi snapback, ma nieśmiertelnik, codziennie ma na nogach inną parę trampek z Supry, Adidasa lub Nike, 

                                                                 *   *   *
Hej, cześć i czołem.
I mamy bohaterów. Jeśli macie pytania do nas, albo do bohaterów piszcie w komentarzach, a jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach piszcie
Alex:
twitter - @oliix_1992
gg - 4174079
Katie:
twitter -  @Anna55791246
Od razu uprzedzam, że nie będzie prologu, a jeśli nie będą wam się podobały rozdziały od razu piszcie.
Rozdziały planujemy dodawać w piątek co 2 tygodnie.