Rozdział 3
Suzi (Sue)
Pobiegłam
do samochodu i pojechałam do domu jak najszybciej się dało. Oczywiście wzięłam
ze sobą Katie i najpierw ją odwiozłam. Gdy wysiadłam z samochodu przeszłam
przez nasz mały ogródek ze spokojem, ale gdy dobiegałam do klamki od domu
wbiegłam na górę do pokoju. Rzuciłam plecak na łóżko i dopadłam mojego
komputera. Musiałam zobaczyć gdzie jedziemy, może znajdę jakiś ładny domek na
plaży. Nie chce mieszkać w hotelu. Dostałam esa od Zee, że pojedziemy do
Australii do Melbourne. Jak sobie w google wpisałam to mi dech zaparło. Tak
moją wadą jest, że szybko się wzruszam. Dobra nie zawsze jest wadą czasami
zaletą, ale tylko czasami. Po godzinie siedzenia w necie już mi się odechciało
wszystkiego, a lekcje czekały. Ale kiedy miałam już zamykać kompa znalazłam
taki ładny domek bardzo blisko plaży, ale był dwu pokojowy po dwie osoby.
Pomyłam sobie, że jak zaklepie pokój z Katie to Zee zostanie z Mikym. Będzie
wściekła, ale to im dobrze zrobi. Widać że coś ich łączy, ale Zee się zapiera.
A jak będą razem w pokoju przełamią się. Mam nadziej, że będą tam jacyś
przystojniacy i w końcu kogoś znajdę. Zazdroszczę Zee, ale wciąż pociesza mnie
myśl, że Katie jeszcze sobie nikogo nie znalazła. Jestem ładna. Mam jasne blond
włosy, które zawsze upinam w koka, zielone oczy i nos z małym garbem. Nie moja
wina, że żadnemu się nie podobam. Jestem jaka jestem i dla kogoś się nie
zamierzam zmieniać. Katie i Zee mnie zaakceptowały taką jaką jestem. I za to je
kocham. Przygotowałam się na rozmowę z
Zee. Wzięłam parę wdechów i zadzwoniłam.
-Hej-
powiedziałam jak najspokojniej umiałam.
-Hej-
odpowiedziała spokojnie, niczego się nie spodziewając.
-Znalazłam
dla nas domek przy plaży- odpowiedziałam.
-To ekstra-
powiedziała podekscytowana.
-No, ale
jest tak, że są dwa pokoje po dwie osoby, a ja już sobie zarezerwowałam z
Katie, a tobie został z Mikrym.
Potem
nastąpiła chwila ciszy, a potem wrzask Zee:
-Stara?
Czy ciebie już do końca pogięło!!!!???
-Wybacz,
ale nie mamy innego wyboru. Na inny dom nas nie stać, a ten jest najlepiej
położony. Mamy mniej niż minutę do plaży i nie daleko przystanek którym możemy
pojechać do miasta.- odpowiedziałam ze spokojem.
-Ok.
Masz racje. Przepraszam, że się uniosłam. To są nasze pierwsze wakacje i chce
żeby wypadły jak najlepiej- powiedziała.
Widać
już się uspokoiła myślałam, że będzie gorzej. Rzuciłam krótkie:
-Pa
I się rozłączyłam.
Zamknęłam kompa i wzięłam się za odrabianie lekcji. Strasznie mi się nie
chciało, no ale cóż miałam zrobić. Na początek matma. Szczerze nienawidzę tego
przedmiotu i baba od maty też jest straszna. Zadaje nam jakieś dziwaczne
zadania o jakimś kodzie puk do telefonu. Najczęściej na matmie siedzę z Alex i
jak nam nauczycielka coś zadaje na lekcji to my sobie gadamy i się śmiejemy.
Raz była taka akcja. Pani zadała nam jakieś zadania i wyszła sobie z klasy.
Wszyscy gadali i śmiali się. Taki jeden chłopak z naszej klasy puścił jakieś nagranie
ze mną i Zee w roli głównej. Na nagraniu śmiałyśmy się jak wariatki i
tarzałyśmy ze śmiechu po ziemi. Wszyscy patrzyli na nas jak na wariatki, a my
zaczęłyśmy, tak jak na nagraniu, śmiać się i tarzać po ziemi. Ten chłopak cały
czas to na okrągło puszczał, a my czułyśmy się jeszcze gorzej. Wszyscy
zaproponowaliśmy Josh’owi, bo tak miał na imię ten chłopak, żeby nagrał
następne video kiedy my się śmiejemy. My zaczęłyśmy się śmiać jak psychopatki,
a tu nagle weszła pani od matmy. Gdy nas zobaczyła to złapała się za głowę i
zaczęła odliczać do dziesięciu, żeby się uspokoić. Wtedy Alex powiedziała do
pani : ‘Moim skromnym zdaniem ta technika nie pomaga, gdyż…’ i wygłosiła cały
wykład, a pani aż usiadła na krześle. Później tylko powiedziała : ‘Do
dyrektora.’, a my wstałyśmy z ziemi. Wychodząc, na obchodne krzyknęłyśmy ‘I sajonara!’.
Wybiegłyśmy z klasy i pobiegłyśmy w stronę gabinetu dyrektora, a za nami
nauczycielka krzycząc ‘Co wy sobie myślicie!!!’ i ‘Nie wolno biegać po
korytarzu!!!’. Dobiegłyśmy do gabinetu dyrektora, a nauczycielka nadal nas
goniła. ‘Siema dziewczynki.’ Powiedział dyrektor. Rok temu kiedy ta sytuacja
się wydarzyła był jeszcze inny dyrektor niż dzisiaj. Tamten dyrektor miał na
imię Nelson i był bardzo fajny. Miał dwadzieścia cztery lata. ‘Siema Nelson’
odpowiedziałyśmy w chwili gdy nauczycielka dobiegła, na swoich chudych nóżkach
ubranych w buciki na obcasikach, do gabinetu. Zaczęła swój monolog : ‘Panie
dyrektorze. Te dziewczyny nie zastosowały się do moich zasad. Gdy wyszłam z
klasy na parę minut, a one śmiały się i tarzały po podłodze. To jeszcze nie wszystko.
One biegały po korytarzu!!!’. Nelson spojrzał się na zdyszaną nauczycielkę i
powiedział ‘Z tego co widzę, pani też biegała po korytarzu.’ W tym momencie
pani od matmy tylko spojrzała na nas tym swoim wzrokiem, który mógłby zabić i
wyszła. Ja, Zee i Nelson zaczęliśmy się śmiać, bo już któryś raz nam się
upiekło. Ten dyrektor jest jakiś dziwny, może to dla tego, że jest stary. Heh.
No dobra. Skończyłam lekcje i weszłam na facebook’a.
* * *
Dobra, jest trzeci rozdział. Piszcie w komentarzach jak wam się podoba. CZYTAM=KOMENTUJE.
Katie xx
* * *
Dobra, jest trzeci rozdział. Piszcie w komentarzach jak wam się podoba. CZYTAM=KOMENTUJE.
Katie xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz