niedziela, 17 lutego 2013

Rozdział trzeci, Suzi(Sue)



Rozdział 3

Suzi (Sue)



Pobiegłam do samochodu i pojechałam do domu jak najszybciej się dało. Oczywiście wzięłam ze sobą Katie i najpierw ją odwiozłam. Gdy wysiadłam z samochodu przeszłam przez nasz mały ogródek ze spokojem, ale gdy dobiegałam do klamki od domu wbiegłam na górę do pokoju. Rzuciłam plecak na łóżko i dopadłam mojego komputera. Musiałam zobaczyć gdzie jedziemy, może znajdę jakiś ładny domek na plaży. Nie chce mieszkać w hotelu. Dostałam esa od Zee, że pojedziemy do Australii do Melbourne. Jak sobie w google wpisałam to mi dech zaparło. Tak moją wadą jest, że szybko się wzruszam. Dobra nie zawsze jest wadą czasami zaletą, ale tylko czasami. Po godzinie siedzenia w necie już mi się odechciało wszystkiego, a lekcje czekały. Ale kiedy miałam już zamykać kompa znalazłam taki ładny domek bardzo blisko plaży, ale był dwu pokojowy po dwie osoby. Pomyłam sobie, że jak zaklepie pokój z Katie to Zee zostanie z Mikym. Będzie wściekła, ale to im dobrze zrobi. Widać że coś ich łączy, ale Zee się zapiera. A jak będą razem w pokoju przełamią się. Mam nadziej, że będą tam jacyś przystojniacy i w końcu kogoś znajdę. Zazdroszczę Zee, ale wciąż pociesza mnie myśl, że Katie jeszcze sobie nikogo nie znalazła. Jestem ładna. Mam jasne blond włosy, które zawsze upinam w koka, zielone oczy i nos z małym garbem. Nie moja wina, że żadnemu się nie podobam. Jestem jaka jestem i dla kogoś się nie zamierzam zmieniać. Katie i Zee mnie zaakceptowały taką jaką jestem. I za to je kocham. Przygotowałam się na rozmowę z  Zee. Wzięłam parę wdechów i zadzwoniłam.

-Hej- powiedziałam jak najspokojniej umiałam.

-Hej- odpowiedziała spokojnie, niczego się nie spodziewając.

-Znalazłam dla nas domek przy plaży- odpowiedziałam.

-To ekstra- powiedziała podekscytowana.

-No, ale jest tak, że są dwa pokoje po dwie osoby, a ja już sobie zarezerwowałam z Katie, a tobie został z Mikrym.

Potem nastąpiła chwila ciszy, a potem wrzask Zee:

-Stara? Czy ciebie już do końca pogięło!!!!???

-Wybacz, ale nie mamy innego wyboru. Na inny dom nas nie stać, a ten jest najlepiej położony. Mamy mniej niż minutę do plaży i nie daleko przystanek którym możemy pojechać do miasta.- odpowiedziałam ze spokojem.

-Ok. Masz racje. Przepraszam, że się uniosłam. To są nasze pierwsze wakacje i chce żeby wypadły jak najlepiej- powiedziała.

Widać już się uspokoiła myślałam, że będzie gorzej. Rzuciłam krótkie:

-Pa

I się rozłączyłam. Zamknęłam kompa i wzięłam się za odrabianie lekcji. Strasznie mi się nie chciało, no ale cóż miałam zrobić. Na początek matma. Szczerze nienawidzę tego przedmiotu i baba od maty też jest straszna. Zadaje nam jakieś dziwaczne zadania o jakimś kodzie puk do telefonu. Najczęściej na matmie siedzę z Alex i jak nam nauczycielka coś zadaje na lekcji to my sobie gadamy i się śmiejemy. Raz była taka akcja. Pani zadała nam jakieś zadania i wyszła sobie z klasy. Wszyscy gadali i śmiali się. Taki jeden chłopak z naszej klasy puścił jakieś nagranie ze mną i Zee w roli głównej. Na nagraniu śmiałyśmy się jak wariatki i tarzałyśmy ze śmiechu po ziemi. Wszyscy patrzyli na nas jak na wariatki, a my zaczęłyśmy, tak jak na nagraniu, śmiać się i tarzać po ziemi. Ten chłopak cały czas to na okrągło puszczał, a my czułyśmy się jeszcze gorzej. Wszyscy zaproponowaliśmy Josh’owi, bo tak miał na imię ten chłopak, żeby nagrał następne video kiedy my się śmiejemy. My zaczęłyśmy się śmiać jak psychopatki, a tu nagle weszła pani od matmy. Gdy nas zobaczyła to złapała się za głowę i zaczęła odliczać do dziesięciu, żeby się uspokoić. Wtedy Alex powiedziała do pani : ‘Moim skromnym zdaniem ta technika nie pomaga, gdyż…’ i wygłosiła cały wykład, a pani aż usiadła na krześle. Później tylko powiedziała : ‘Do dyrektora.’, a my wstałyśmy z ziemi. Wychodząc, na obchodne krzyknęłyśmy ‘I sajonara!’. Wybiegłyśmy z klasy i pobiegłyśmy w stronę gabinetu dyrektora, a za nami nauczycielka krzycząc ‘Co wy sobie myślicie!!!’ i ‘Nie wolno biegać po korytarzu!!!’. Dobiegłyśmy do gabinetu dyrektora, a nauczycielka nadal nas goniła. ‘Siema dziewczynki.’ Powiedział dyrektor. Rok temu kiedy ta sytuacja się wydarzyła był jeszcze inny dyrektor niż dzisiaj. Tamten dyrektor miał na imię Nelson i był bardzo fajny. Miał dwadzieścia cztery lata. ‘Siema Nelson’ odpowiedziałyśmy w chwili gdy nauczycielka dobiegła, na swoich chudych nóżkach ubranych w buciki na obcasikach, do gabinetu. Zaczęła swój monolog : ‘Panie dyrektorze. Te dziewczyny nie zastosowały się do moich zasad. Gdy wyszłam z klasy na parę minut, a one śmiały się i tarzały po podłodze. To jeszcze nie wszystko. One biegały po korytarzu!!!’. Nelson spojrzał się na zdyszaną nauczycielkę i powiedział ‘Z tego co widzę, pani też biegała po korytarzu.’ W tym momencie pani od matmy tylko spojrzała na nas tym swoim wzrokiem, który mógłby zabić i wyszła. Ja, Zee i Nelson zaczęliśmy się śmiać, bo już któryś raz nam się upiekło. Ten dyrektor jest jakiś dziwny, może to dla tego, że jest stary. Heh. No dobra. Skończyłam lekcje i weszłam na facebook’a.
                                                                         * * *
Dobra, jest trzeci rozdział. Piszcie w komentarzach jak wam się podoba. CZYTAM=KOMENTUJE.
Katie xx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz