niedziela, 5 maja 2013

Rozdział dziewiąty



Rozdział 9
Katie
Obudziłam się o 6:30 Sue jeszcze spała. Nie chciałam jej budzić. Poszłam się umyć i starałam się robić to bardzo cicho. Ubrałam się i zeszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie. Wypiłam szybko kawę i zjadłam jakieś płatki. Zostawiłam kartkę na stole, że wychodzę, a potem wyszłam do centrum. Postanowiłam pojechać autobusem bo na piechotę to więcej niż dwadzieścia minut. Wzięłam trochę kasy bo mogło mi się coś spodobać. Po dziesięciu minutach byłam w centrum i weszłam do galerii handlowej. Pochodziłam przez piętnaście minut i wtedy go zobaczyłam. Te same błękitne oczy, te same blond włosy i te same glany. Tak to był on. Ten chłopak którego widziałam przez okno. Gdy tak się mu przypatrywałam on odwrócił się do mnie i znów spojrzał na mnie tak, że poczułam jak jego oczy przeszywają mnie od środka. Zrobił to tak jak wtedy tyle, że ja tym razem się nie odwróciłam. Patrzyliśmy na siebie dopóki, jego koledzy nie zaczęli go szturchać i poganiać. Odwrócił się, a mi do głowy przyszedł idiotyczny pomysł śledzenia ich. Oczywiście poszłam nawet nie wiem dlaczego. Chodziłam za nimi przez ok. dwadzieścia minut, aż w końcu wyszli. Wyszłam za nimi, a oni poszli na przystanek i pojechali tym samym autobusem, którym ja bym pojechała na plażę do naszego domku. Autobus zatrzymał się na moim przystanki i wysiadłam. Zdziwiłam się, kiedy oni też wysiedli. Szłam w stronę naszego domku, a oni za mną. Kiedy doszłam, oni szli dalej. Poszłam za nimi dalej. Po pięciu minutach zatrzymali się, a ja wyjrzałam i zobaczyłam taki sam domek jak nasz. Weszli do niego i zniknęli mi z oczu. Pobiegłam do naszego domku i dosłowni rzuciłam się na drzwi. Wbiegłam do środka, a przy stole w kuchni siedzieli: Mike, Sue i Zee. Patrzyli na mnie jak na wariatkę. Poszłam do łazienki i przejrzałam się w lustrze. Miałam we włosach liście i byłam cała poczochrana. Wyszłam do nich i powiedziałam:
-Wiem wyglądam komicznie, ale nie oto chodzi. Pamiętacie tego chłopaka, o którym wam mówiłam?
-Nie da się zapomnieć jak ciągle o nim gadasz- powiedziała z uśmiechem Sue
-Dobra, pamiętacie. No więc tak: spotkałam go w galerii handlowej w centrum z jego kolegami, znowu na mnie spojrzał i gdy się odwrócił przyszedł mi do głowy pomysł śledzenia ich.- kontynuowałam
Mike tylko westchnął.
-No to śledziłam ich i wysiedli na tym samym przystanku co ja. Myślałam, że idą za mną, ale jak doszłam do domku oni poszli dalej. No więc poszłam za nimi. Okazało się, że pięć minut drogi stąd jest drugi, identyczny domek jak nasz. No i tak sobie pomyślałam, że może byśmy poszli do nich, co wy na to?- skończyłam i czekałam na odpowiedź
-No wiesz mieliśmy dzisiaj iść popływać i wyjść sobie na miasto. Więc może jutro?- zaproponowała Sue
-Ok. Nie ma sprawy.- odpowiedziałam z uśmiechem i zaczęłam jeść śniadanie.
Po śniadaniu wszyscy poszliśmy na miasto gdzie spędziliśmy prawie sześć godzin! Wróciliśmy do domku tak o piętnastej. Byliśmy obładowani zakupami, szczególnie spożywczymi. Wróciliśmy do swoich pokoi, przebraliśmy się i poszliśmy na plaże. Mike na początku nie chciał wchodzić więc zaczęłyśmy go ochlapywać. On w pewnym momencie przewiesił sobie Zee przez ramię i wrzucił ją do wody. Po chwili mnie i Sue wrzucił. Jakoś udało nam się go wepchnąć do wody. Bawiliśmy się tak, że straciliśmy całkowite poczucie czasu. Kiedy wracaliśmy spojrzałyśmy na zegarek w kuchni i była dwudziesta pierwsza. Poszliśmy się umyć i po chwili każdy był w swoim łóżku. Sue momentalnie zasnęła, a mi nagle ochota przyszła na czytanie książki. Poczytałam z godzinę, a potem zasnęłam z książką w ręku

***
 Hejka!
Miałyśmy wstawiać ten rozdział już w piątek ale jakoś nie wyszło. Ten rozdział będzie chyba najgorszy z perspektywy Katie. Naprawdę sorry. Następny rozdział= 5 komentarzy
 Katie xx
 


2 komentarze:

  1. Nareszcie!!
    Bardzo fajne! Chociaż to nieprawdopodobny zbieg okoliczności!
    Następny rozdział z czyjej będzie perspektywy?
    Pierwsza!!
    Ann

    OdpowiedzUsuń
  2. Londyn to stolica Anglii, w której mieszkają Doreen, Virginia, Harry oraz Niall - czwórka przyjaciół ze studiów, którzy wspólnie spędzają wolne chwile. Jak każdy dzieciak w ich wieku lubią się zabawić, czasem mocno przesadzają z alkoholem. Dee studiuje prawo, Ginnie poszła w ślady matki - studia dziennikarskie, Harry i Niall studiują medycynę. W ich życiu nie dzieje się nic niepokojącego dopóki nie wybierają się, jak co piątek, na imprezę do nowo otwartego klubu. Dziwnym trafem budzą się następnego dnia w Nowym Jorku. Próbują odgadnąć kto i dlaczego przetransportował ich do tego miasta. Kiedy udaje im się wrócić do Londynu, idą do klubu, ale nie dowiadują się tam niczego. Po tygodniu każdy dostaje SMS o tej samej treści. W ich życiu pojawia się pewna trójka - Vivian, Korey i Lyric. Jak potoczą się losy czwórki przyjaciół? Czy Viv, Kor oraz Lyric mocno namieszają w ich życiu? Czy pomogą im odnaleźć sprawców ich dziwnej zmiany miejsca z dnia na dzień? Jakie zagadki i tajemnice przygotował dla nich los?

    http://londoners-people-live-in-london.blogspot.com/
    Przepraszamy za spam,
    Doreen i Virginia.

    OdpowiedzUsuń