Rozdział 4
Mike
Przed chwilą dzwoniła Alex, powiedzieć, że Sue znalazła nam domek przy plaży.Powiedziała, że będziemy mieli razem pokój. Cieszyłem się jak małe dziecko. Oczywiście przez telefon udawałem oburzonego, a ona była tak wkurzona. Chyba na serio się wściekła. Mam jedynie nadzieje, że po wakacjach będzie dla mnie kimś więcej niż przyjaciółką.
Usiadłem na łóżku i patrzyłam na nasze wspólne zdjęcie, które wisiało na ścianie. Oczywiście było jeszcze więcej takich zdjęć, ale to przykuło moją uwagę Na zdjęciu była dwójka małych dzieci, chłopiec i dziewczynka. Mieli może po siedem lat. Chłopiec dawał dziewczynce kwiatka z okazji dnia dziewczyn, a odbywało się to w szkole. Pamiętałem to doskonale.
Każdy chłopiec musiał dać, którejś dziewczynce kwiatek. Jak zwykle wszyscy chłopcy się kłócili kto ma dać kwiatek Alex. I jak zwykle ja wygrałem. Dałem jej kwiatka, a ona przytuliła mnie i pocałowała w policzek. To był najszczęśliwszy dzień mojego życia. Od tamtej pory nie odstępowaliśmy siebie na krok.
Była, i jest moją najlepszą przyjaciółką. Wziąłem gitarę postanowiłem, że wezmę ją na wakacje. Przypomniałem sobie jak śmialiśmy się razem z Zee na naszej pierwszej lekcji gitary. Uśmiechnąłem się mimowolnie. Kiedy ja próbowałem jej coś wytłumaczyć, a ona z taką miną WTF?!. Myślałem, że tego dnia posikam się ze śmiechu.Napisałem piosenkę, ale chyba nigdy nie odwarze się jej zaśpiewać publicznie. Nawet przed Zee, Sue i Katie - moimi przyjaciółkami.
Mimowolnie zacząłem ją nucić:
When I first saw you didn't know what to think
But something about you is so interesting
I could see me and you being best friends
The kind of friends that finish each other's sentences
When I can't think of the right words to say
I just sing oh oh oh oh oh oh oh
Oh oh oh oh oh oh oh
Come on and harmonize with my melody
And we'll sing oh oh oh oh oh oh oh
Ain't it a perfect harmony
To była pierwsza zwrotka i refren. Pisałem ją przez miesiąc. Kiedy zabierałem się za nią, żeby pisać dalej nie mogłem znaleźć słów. Postanowiłem to wykorzystać w refrenie i wyszło całkiem przyzwoicie.
Siedziałem właśnie na łóżku i odrabiałem lekcje, kiedy coś zaczęło drapać moje drzwi. Mówiąc ‘coś’ miałem na myśli mojego pieska - Mily. Podszedłem do drzwi, otworzyłem je i ukazała mi się Mily machająca ogonem, a po chwili już leżała na moim łóżku.
- O, nie! Tak to się nie bawimy. – Powiedziałem i rzuciłem się na psa.
Próbowałem ją zepchnąć z łóżka jakieś pół godziny. Nie ma, co. Ten pies jest niepokonany. Poległem na łóżku, a Mily podsunęła się do mnie, polizała mój nos i położyła się na podłodze.
- Serio?! – Spytałem się jej – A nie mogłaś wcześniej zejść? – Zacząłem się śmiać, a Mily machać ogonem.
Usiadłem i skończyłem się uczyć. Wpełznąłem pod łóżko i wyciągnąłem zapalniczkę. Podszedłem do okna i zawołałem Alex.
- Co chcesz? – Zapytała.
- Masz fajki?
- No. Poczekaj, zaraz je znajdę.
- Chyba są pod łóżkiem – powiedziałem i zaśmiałem się.
- Ty już lepiej się nie odzywaj. – Warknęła.
Coś ją od paru dni denerwowało. Nie wiedziałem, o co chodzi, ale chciałem jej pomóc.
- Ej, no przepraszam. Co się stało?
- Nic ważnego. – Odpowiedziała i rzuciła we mnie paczką fajek.
- Dzięki. – Wyjąłem jednego i rzuciłem z powrotem do Alex paczkę.
- Mogę? – Zapytała i wskazała na zapalniczkę.
- Jasne. Trzymaj, - przerzuciłem.
Patrzyłem na nią i wiedziałem, że to naprawdę poważna sprawa.
- Widzę, że naprawdę nie chcesz o tym mówić. - Zacząłem – Więc nie będę naciskał.
- Dzięki.
- Ale błagam cię powiedz mi. – Błagałem ją teatralnie opadając na ziemię.
- Oj, no. Dobra, ale jutro. – Uśmiechnąłem się do niej. – Papa. – Pomachała mi, a ja wysłałem jej buziaka w powietrzu.
To dziwne, bo przy niej czuję się jak mały dzieciak.
* * *
No i jest czwarty rozdział. Jak wam się podoba?
5 KOMENTARZY - NASTĘPNY ROZDZIAŁ
Alex xx, Katie xx
Według mnie najlepszy ze wszystkuch dotychczasowych (?). Ale mam przed sobą jeszcze kilka więc lecę dalej.
OdpowiedzUsuń